Niezręczne błędy w tłumaczeniach z angielskiego

Nieraz już mieliśmy okazję się przekonać, że błędy w tłumaczeniach to coś, czego nie da się uniknąć. Nawet w obecnych czasach, gdy zweryfikowanie pewnych informacji jest dużo prostsze, a przede wszystkim szybsze to nadal się one pojawiają. Przyczyn tego zjawiska może być naprawdę wiele i każdą taką sytuację należałoby rozpatrywać indywidualnie. Czasem jest to kwestia tautonimów, czyli tak zwanych fałszywych przyjaciół, a czasem różnic kulturowych. Bez względu jednak na ich źródło konsekwencje mogą się całkowicie od siebie różnić.

Może zdarzyć się nawet tak, że tłumacz będzie musiał ponieść konsekwencje prawne, a czasem skończy się jedynie na wywołaniu zażenowania czy rozbawienia wśród odbiorców. W świecie globalnym, gdzie komunikacja jest kluczowa, dokładne i precyzyjne tłumaczenie jest niezbędne do uniknięcia konsekwencji, które mogą się pojawić w wyniku źle przekazanych informacji.

Kursy języka polskiego online >>
_
Niezręczne błędy w tłumaczeniach z angielskiego
__

Dziś jednak przyjrzymy się niezręcznym błędom w tłumaczeniach z języka angielskiego, które zostały różnie odebrane. Część z nich z pewnością została zapamiętana na dłużej, a temat części z nich pojawia się tylko, gdy jest mowa o dość nieporadnych tłumaczeniach.
_

Przemówienie prezydenta Cartera z 1997 roku

Choć to przemówienie pojawia się dość często, jeśli chodzi o wpadki w tłumaczeniach, to po prostu nie mogliśmy go pominąć. Zwłaszcza, że słowa „I have come to learn your opinions and understand your desires for the future” zostały odebrane jako oznaka pożądania ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych. Przynajmniej tak to odebrał tłumacz, a razem z nim wszyscy Polacy, którzy mieli okazję usłyszeć te przemówienie. Mogłoby się wydawać, że na tego typu uroczystościach szczególnie dba się o poziom tłumaczeń oraz o rozważny dobór słów, choć jak się okazuje nie zawsze się to udaje. Ten niezręczny błąd w tłumaczeniu z języka angielskiego został zapamiętany również jako dość kompromitująca chwila w historii dyplomacji.
_

Slogan KFC

Kolejnym przykładem niezręcznego tłumaczenia z języka angielskiego jest hasło reklamowe KFC, jakim jest „Finger lickin’ good”. Zapewne najłatwiej byłoby to przetłumaczyć po prostu jako „Palce lizać”, choć chińscy odbiorcy mieli okazję poznać nieco inną wersję tego sloganu. Jak się okazuje tłumacz podszedł do tematu bardzo dosłownie i to właśnie w takich okolicznościach powstało hasło, które zachęcało do odgryzienia sobie palców. Można śmiało powiedzieć, że tak niezręczny, a zarazem niefortunny błąd wcale nie zachęcał do odwiedzenia tej sieci restauracji.
_
KFC finger linckin' good
_

Tonik

Równie niezręcznym, o ile nawet nie bardziej, błędem w tłumaczeniu było przetłumaczenie „Schweppes Tonic Water” na „Schweppes Toilet Water”. Podobnie jak i w poprzednim przykładzie nie zachęcało to do dalszego zapoznania się z produktem, a błąd ten z pewnością nie był czymś, o czym dało się łatwo zapomnieć. To wszystko dlatego, że Włosi mieli okazję zakupić taką wodę z toalety w sklepie przez pewien czas zanim zauważono ten błąd, a przede wszystkim go wyeliminowano. Choć zapewne w tym przypadku wystarczyłby nawet i jeden dzień na półkach sklepowych by Schweppes został zapamiętany jako dość niekonwencjonalna marka.
_
Schweppes Tonic Water
_

Ford Pinto

W języku angielskim taka nazwa raczej nie wywołuje wśród odbiorców żadnych emocji i zapewne z tego powodu nie pomyślano nawet o wymyśleniu innej nazwy przy wypuszczaniu tego produktu na brazylijski rynek. Jak się okazuje brak jakiegokolwiek tłumaczenia potrafi być równie nieporadne, ponieważ słowo „pinto” było już Brazylijczykom dobrze znane, jednak nie odnosiło się do samochodu, a do genitaliów. Tego typu przykładów można by było wymienić naprawdę wiele, bo jak się okazuje zdarza się, że firmy wchodząc na nowy rynek nie weryfikują słów czy też skojarzeń. Całe szczęście obecnie świadomość na ten temat jest dużo większa, jednak jest to właśnie za sprawą licznych błędów tłumaczeniowych, które wcześniej miały miejsce.
_

Mazda Laputa

Skoro temat Forda Pinto jest już za nami to warto wspomnieć o podobnej sytuacji. Choć w angielskim słowo „Laputa” brzmi dość niepozornie to w hiszpańskojęzycznych krajach nie brzmi to już wcale tak dobrze. To wszystko dlatego, że „la puta” jest dość wulgarnym określeniem, którego z pewnością nie powinniśmy używać w języku hiszpańskim, jeśli zależy nam na kulturze wypowiedzi. Ciężko powiedzieć, czy ta nazwa miała znaczący wpływ na odbiór tego producenta, jednak z pewnością możemy powiedzieć, że i w tym przypadku warto było pomyśleć nad zmianą nazwy przynajmniej dla konsumentów z krajów hiszpańskojęzycznych.
_

Hunt-Wesson Foods

Choć ta firma może nie być zbytnio znana polskim odbiorcom to z pewnością konsumenci z Kanady bardzo dobrze ją zapamiętali. Mimo, że w Kanadzie mówi się głownie po angielsku to język francuski jest także powszechnie używany. Dlatego Kanadyjczycy, którzy posługują się francuskim musieli być dość zdziwieni, gdy zauważyli, że fasolka sprzedawana jest jako „gros jos”. Jest to dość kolokwialne określenie, które dotyczy dużych piersi, a także jednym z wielu przykładów tego, że brak tłumaczenia potrafi być równie niezręczny.
_

American Dairy Association

W jednej ze swoich kampanii American Dairy Association zasłynęło z dość chwytliwego, a zarazem krótkiego sloganu „Got Milk?”, którego przetłumaczenie okazało się być nie lada wyzwaniem. Tak było przynajmniej w przypadku hiszpańskiego tłumaczenia, które oznaczało „Are you lactating?”, czyli nawiązywało do karmienia piersią. Zaletą tej kampanii było chociaż to, że zdecydowanie pozostała w pamięci hiszpańskich odbiorców, którzy prawdopodobnie zastanawiali się, czemu ktokolwiek miałby się zdecydować na takie właśnie hasło reklamowe.

Niezręczne błędy tłumaczeniowe z języka angielskiego mogą wprowadzać wiele zamieszania i potencjalnych nieporozumień. Pomimo postępu w technologii tłumaczenia maszynowego i dostępności profesjonalnych tłumaczy, wciąż zdarzają się przypadki, w których tłumaczenia nie oddają intencji oryginalnego tekstu. Często wynika to z różnic kulturowych i wyrażeń, które mogą być trudne do przetłumaczenia na dany język. Dlatego właśnie tak ważne jest zwracanie uwagi na jakość tłumaczeń i korzystanie z wysokiej jakości usług tłumaczeniowych. Warto jest inwestować w tłumaczy, którzy znają nie tylko język, ale i kulturę docelową. Uwzględnienie kontekstu oraz różnic kulturowo-językowych pozwoli nam uniknąć tak niezręcznych błędów.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o tłumaczeniach to polecamy zapoznać się z innymi artykułami na ten temat dostępnymi na naszej stronie. Po więcej treści zapraszamy także na naszego Facebooka oraz Instagrama.

Izabela Olesińska

Filolożka języka angielskiego. Specjalizuje się w międzykulturowej komunikacji w biznesie. Pasjonuję ją nauka o języku, poznawanie nowych kultur i kontakty międzyludzkie.

Opis choices® I kursy

Od początku istnienia choices® wiedzieliśmy, że nauczanie języków obcych online będzie z każdym rokiem zyskiwać coraz bardziej na popularności, ponieważ zalet kursów językowych online nie przebije żaden kurs stacjonarny! Można śmiało powiedzieć, że kursy online to już standard! Wierzymy w najlepsze wybory i właśnie dlatego takie wam proponujemy!

Skontaktuj się z nami!

Najnowsze wpisy

Inne usługi językowe

W ramach naszego wsparcia językowego oferujemy szeroki zakres usług komplementarnych, takich jak: